Streamy na Tubie

Tak sobie chciałem potestować alternatywy dla Twitcha…

Wybór padł na Tubę. Mam partnera – myślę – to czemu by nie skorzystać?
I tak się zaczęła moja przygoda z tym… Czymś.

Zacznijmy od początku. Jak streamuje się na Dailymotion/Twitcha/Hitboxa/Gdziekolwiek? Kopiuje się klucz z ustawień konta i wkleja do OBS-a albo innego softu do streamowania. Jak to działa na Tubie?
Hangouty.
Jedno słowo. Hangouty. Taki Googlowy odpowiednik Skype. W przeglądarce.
Streamy są więc przystosowane do nadawania z kamerki. A co, gdybym chciał nadawać z monitora? Ano trzeba zainstalować „wirtualną kamerkę” coby obraz przechwytywała i wysyłała jako ten z kamerki. Całe szczęście miałem SplitCama jeszcze z czasów, gdy nie znałem OBS-a i streamowałem Media Encoderem. Śmiga, zdawać by się mogło.

Ano nie bardzo.

Problem pierwszy – gigantyczne opóźnienie. O ile na Twitchu są lagi, wiadomo, ale da się z nimi żyć. Na Tubie opóźnienie było tak wielkie, że gdy czekałem na moment w którym coś zrobiłem by pojawił się na streamie zdążyłem już zapomnieć co to był właściwie za moment. Nie wiem, czy to kwestia Orange (Dawniej: Telekompromitacji Polskiej), które to już nie pierwszy raz ograniczyłoby mi przepustowość, czy YouTube. Ale obstawiam to drugie.
Ponieważ tak, jak przy normalnym streamowaniu obraz idzie prosto na serwer Twitcha, tak przy YouTube wszystko idzie najpierw do Hangoutów – gdzie mogę sobie dodać fanfary albo tort – a dopiero stamtąd do odtwarzacza na Tubie. Ja rozumiem, że chcieli poniekąd zrobić swój własny soft do streamowania – z dodawaniem wszelakich pierdół, przerabianiem strumienia, et cetera, ale bez jaj!

Problem drugi, związany poniekąd z pierwszym – odbicia lustrzane. Tak, dokładnie tak. To, co widzę w oknie Hangoutów jest odbiciem lustrzanym tego, co widzi moja „kamerka”. A obraz wyświetlany na Tubie jest z kolei odbiciem lustrzanym tego, co na Hangoutach.

Także w dużym skrócie – livestreamy na YouTube w chwili obecnej to syf.

Może to tylko ja miałem takiego pecha, albo nie umiem czegoś ustawić, ale to tym gorzej. Bo streamowanie wszędzie ogranicza się do skopiowania klucza i walnięcia „rozpocznij nadawanie:”. Tylko YouTube jakoś niepotrzebnie to komplikuje waląc wszędzie swoim G+. Tak, Hangoutsy to potworek będący częścią G+ właśnie.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on TumblrShare on RedditEmail this to someone
Angius

About

Miłośnik dobrych gier, anime i kucyków. Youtuber i prawie-że-streamer. Twórca skórzanych karwaszy i bransolet z zamiarem stworzenia kompletnej zbroi.