Podsumowanie 2014 roku

Rok się kończy, wypadałoby go podsumować, nieprawdaż?
Anime powychodziło sporo, sporo pooglądałem, wybiorę więc tylko te najbardziej warte uwagi, te, które zapadły mi w pamięć.

  • Kill La Kill – choć to nie lista top anime 2014, to miejsce pierwsze zasłużone. Muszę coś pisać o KLK? Chyba nie. Jeśli widzieliście – wiecie, co to jest, jeśli nie widzieliście… W szafie się chowaliście?

 

  • Mikakunin De Shinkoukei – niby to zwyczajne romansidło, ale z małym twistem. I ze świetnym protagonistą, co w romansach jest… Cóż, powiedzmy, że nieczęste.

 

  • Sakura Trick – wyśmiejcie mnie, ale podobało mi się. Co z tego, że to yuri? Co z tego, że słodkie do porzygu? Fajne było!

 

  • Nisekoi – główni bohaterowie może są idiotami, kwadrans rozmowy rozwiązałby wszystko, ale nie boli to aż tak bardzo. Tak jak zazwyczaj mam ochotę udusić protagonistę każdego romansidła, tak tutaj większość sytuacji autentycznie bawiła, nie irytowała. No i chyba dwie najlepsze postacie drugoplanowe evah – Shu i Ruri (<3). Nie wspominając o świetnej oprawie graficznej, momentami przywodzącej na myśl serię Monogatari.
    A, no i zapowiedziany jest drugi sezon, więc nie martwcie się, że urywa się z czapy. Szczerze polecam obejrzeć

 

  • Strike The Blood – fanserwis, walki, walki, walki, fanserwis, przebudzenie mocy, walka, fanserwis… Ale podane w dobrze dobranych proporcjach, dobrane ze składników najwyższej jakości (żadnego „he he, macie, wchodzi po schodach, patrzcie na jej majtki!”)

 

  • Sekai Seifuku: Bouryaku No Zvezda – lolitka będąca kosmitą/wróżką/boginką/cholerawieczym, android, walka z paleniem w miejscach publicznych i tajna baza (która jest tajna dzięki tabliczce z nazwą organizacji-przykrywki) zasilana gigantycznym krzakiem Udo rosnącym w jaskiniach poniżej. Randomowość, surrealizm, alleossochozi WSZĘDZIE!
    11/10 GOTY

 

  • Noragami – świetna komedia… Acz nie zawsze. Drugie dna, mroczna przeszłość, zło konieczne… Świetna, oryginalna fabuła, piękne projekty postaci, protagonista, którego da się lubić… Cud, miód i orzeszki.
    Ach, i boski opening.

 

  • Tonari No Seki-kun – seria krótkich odcinków opowiadających o tym, czym tytułowy Seki-kun zajmuje się w trakcie lekcji. A zajmuje się różnymi rzeczami. Począwszy od inscenizacji bitew przy użyciu pionków Shogi, skończywszy na polerowaniu ławki na lustro. Kolejne 11/10 will watch again.
    I piosenka, która nigdy nie wyjdzie wam z głowy… Loboto, loboto, loboto kazokuuuu!

 

  • D-Frag – lubicie absurdalne i surrealne produkcje? Oglądajcie D-Fraga. Już, teraz, natychmiast! To jedno z tych anime, gdzie po obejrzeniu odcinka łapałem się za głowę ze słowy „Ja pierdolę, D-Frag…”
     

 

  • Witch Craft Works – odwrócenie ról! Protagonista jest tym słabym, obiekt jego zainteresowań ma supermoce, należy do tajnej organizacji, ma w sobie jakąś boginię i co tylko. Fajne, lekkie i przyjemne, jest dobra akcja, postacie da się lubić, sporo fajnego humoru. I nie ma ecchi (sic!)

 

  • Bokura Wa Minna Kawaisou – kolejne romansidło na liście. Bez duchów, wiedźm, mechów. Po prostu romans, z mnóstwem postaci, których nigdy nie zapomnę. Świetna, częstokroć zaskakująca komedia.

 

  • Kenzen Robo Daimidaler – tylko wybrańcy są w stanie opanować moc cząsteczek High-ERO. Protagonista generuje ich ogromne ilości, gdy tylko ma kontakt z damskimi piersiami. Zostaje więc zaciągnięty do tajnej bazy pod salonem fryzjerskim, gdzie zasiada za sterami mecha z dredami i rusza walczyć z imperium pingwinów.
    Brzmi absurdalnie?
    Dobrze, takie właśnie jest. A przy tym jest oblane taką ilością patosu, że zawstydziłoby niejeden dramat. Ale patos ów tylko ironicznie uwydatnia prawdziwe przesłanie – parodię innych anime mecha. Zapraszam i polecam.

 

  • Rail Wars – anime „o pociągach”, w którym było więcej akcji, niż w niejednym anime akcji. Plus niesamowita gratka dla miłośników obcisłych spódniczek. Polecam, było świetne, zabawne, napakowane akcją i nigdy nie nudziło.

 

  • Akuma No Riddle – jest sobie klasa szkolna. Tylko dziewczyny. Jedna z nich jest celem, reszta to zabójczynie. Ta, która pierwsza zabije cel – wygrywa spełnienie jednego życzenia. Prosty schemat.
    Ale gdy dodamy, że jedna z zabójczyń jest nieśmiertelna, inna ma mechaniczne wszystkie kończyny, kolejna rozdwojenie jaźni, a jeszcze inna walczy nożyczkami? Plus świetne sceny walki, humor, unikatowość postaci i fakt, że się je lubi? Jeśli robiłbym „Top 10 anime 2014″, Akuma No Riddle znalazłoby się tam.

 

  • Mangaka-san to Assistant-san to – lekka, łatwa i pzyjemna komedyjka o życiu mangaki, jego asystentki i kilku innych postaci. Ot, puścić sobie po jakichś poważniejszych produkcjach, pośmiać się trochę, przybić piątkę z czołem i iść spać z uśmiechem na ustach.

 

  • Black Bullet – protagonista i jego lolitka walczą z potworami. Wot co.
    Ale niech was to nie zrazi. Anime to jest momentami dość mroczne, sporo drugich den, widać, że ludzie giną i świat pogrąża się w wojnie, a nie tylko zmagania głównego bohatera z tym, żeby wypchnąć lolitkę z jego łóżka. Polecam. Zaskoczy was wiele razy.

 

  • Hitsugi No Chaika – mam słabość do wszystkiego, co steampunkoidalne i teslapunkoidalne. A takie jest Hitsugi No Chaika. Mamy magię, mamy latające fortece, magiczne działa i czołgi. A w centrum tego zamieszania córka dawnego imperatora, próbująca z pomocą rodzeństwa zabójców na wczesnej emeryturze odzyskać szczątki ojca.
    Sporo scen walki, dobrze wykonanych dodam, świetne główne postacie, nie ma syndromu zapomnij-o-nim-protagonisty i pamiętaj-na-zawsze-postaci-drugoplanowych.
    Niezmiernie ucieszyła mnie wieść o drugim (zakończonym już) sezonie.

 

  • No Game No Life – kojarzycie Mondaiji Tachi? Świat, gdzie konflikty rozwiązuje się przez granie w gry? To świetnie, bo taki sam świat znajdziecie i tutaj. No, prawie taki sam.
    Główni bohaterowie są świetni, ale nie cierpią też na syndrom Mary Sue. Całość trzyma w napięciu, cliffhangery sypią się gęsto, a problemy i sytuacje pozornie bez wyjścia rozwiązywane są w sposób, o jakim w życiu byście nie pomyśleli.
    10/10, chcę drugi sezon! Albo lepiej, tasiemiec!

 

  • Blade and Soul – honorowa wzmianka, bo jest steampunk. I świetny świat. Na prawdę świetny. Czuć swoistą „growość”, i słusznie, bo anime tworzone jest na bazie koreańskiego MMO. Nie, nie jest to marna reklama gry, doskonale trzyma poziom jako samodzielna produkcja.

 

  • Inugami-san to Nekoyama-san – krótkie odcinki pełne yuri i postaci o charakterach wzorowanych na zwierzętach. Krótkie, lekkie i przyjemne.
    Nekoyama-san is drunk .Inugami-san to Nekoyama-san

 

  • Ryuugajou Nanana no Maizoukin – grupka licealistów polująca na skarby zamknięte w ruinach na nowoczesnej, sztucznej wyspie. Magiczne artefakty, zagadki, przygoda, przyjaźń, walki i Tensai <3
    A, i ruiny są piękne.

 

  • Mahouka Koukou no Rettousei – anime z potencjałem na tasiemiec, niestety zakończyło się na marnych 24 odcinkach (chyba z hakiem, ale co tam). Świetny pomysł, świetna realizacja, świetne walki, świetne postacie… Jednym słowem – świetne. Polecam, 10/10, kupiłbym na Blue-ray.

 

  • Gokukoku no Brynhildr – trochę akcja, ale nie do końca. Trochę romans, ale też nie bardzo. Dramat? O, tego trochę jest. Ale jest przyjemny. Nie jest to typowy dramat, którego jedynym celem jest byśmy poczuli się źle i zapłakali. Po prostu, sytuacja jest dramatyczna, to jest to pokazane. Nic ponadto.
    Fajny pomysł, sporo niedokończonych wątków, szansa na S2?

 

  • Isshuukan Friends – chłopak zakochuje się w dziewczynie. Jest tylko jeden problem – jej wspomnienia resetują się co tydzień… Jak sobie z tym poradzą? Pomoże jej z tego wyjść, czy może będzie musiał się jej przedstawiać na nowo, co poniedziałek?
    Nie mam pojęcia. Zakończnie nie było właściwie zakończeniem. Bardziej trochę jakby się budżet skończył. A szkoda, szkoda, bo produkcja to była nader przyjemna.

 

  • Majimoji Rurumo – anime dla zwolenników hasła Flat is Justice. Czyli m.in. dla mnie. Taka głupawa komedyjka z nieogarniającą świata dziewczynką w roli głównej i protagonistą, który jest uznawany w szkole za księcia zboczeńców. Warto choćby sprawdzić.

 

  • Sabagebu – kolejne anime z rodziny „Ja pierdolę, Sabagebu…”. Absurd, surrealizm, dziewczyny strzelające do siebie z pistoletów na kulki, sadyzm, masochizm, komedia, absurd, mecze ASG z domem starców, odtwarzanie scen z Predatora, więcej absurdu i więcej komedii. Uśmiejecie się do łez, potem walniecie głową w biurko zadając sobie egzystencjalne pytanie „Co ja kurwa oglądam…”, po czym włączycie kolejny odcinek.
    [SABAGEBU!]8bit's Funniest Anime Moments

 

  • Akame Ga Kill – krew, walki, walki, krew, krew, walki, komedia, krew, walka, komedia, dramat, dramat, krew, walki. Tak można by to podsumować.
    Pod względem krwi nie jest to może Hellsing, pod względem scen walki nie jest to może… Ok, sceny walki są świetne. Pod względem komedii nie jest to może D-Frag, dramat jest bardziej zbliżony do Gry o Tron, niż do Clannadu (dzięki ci za to Borze Dębowy), ale proporcje są świetnie dobrane.
    A, gdy wspominałem o GoT… Tak, postacie giną, jakby sam Martin pisał scenariusz. Takie tylko ostrzeżenie, jeśli lubicie się z postaciami z anime związywać.

 

  • Barakamon - młody kaligraf atakuje starego kaligrafa, przez co ojciec wysyła go z wielkiego miasta na zacofaną wyspę by ochłonął i odnalazł swój styl. Na wyspie zaznajamia się z bandą dzieciaków łapiących owady, nadmuchujących żaby i rzucających w siebie błotem. Dzięki nim odnajduje radość życia, przeżywa wewnętrzną przemia…
    A czy to ważne?
    Jako komedia też spisuje się świetnie. Jest ciepłe, rodzinne, zabawne, śmiech Naru zapamiętam na długo. Idealne na długie, zimowe wieczory.

    Barakamon – Phone Scene

 

  • Tokyo Ghoul – wrzucam, bo wszyscy się tym jarali. Ja nie polecam. Protagonista jest płaczliwą ciotą, i chyba dopiero w końcówce ostatniego odcinka widzimy, że coś się ma zmienić w sezonie drugim. Pożyjemy, zobaczymy.

 

  • Aldnoah Zero – mechy nie są moją bajką. No, z paroma wyjątkami. Jednym z wyjątków jest właśnie Aldnoah. Inteligenty protagonista, ciekawe postacie, intryga i antagonista-nieantagonista, który jest debilem, idiotą i nie zasługuje na zaszczyt oddychania. Przeżył chyba jako jedyna z postaci pierwszoplanowych. I to chyba on będzie protagonistą S2.
    Tak więc obejrzyjcie, bo jest fajne. Ale nawet nie włączajcie ostatniego odcinka, bo tylko was wkurwi. A już borze dębowy uchowaj oglądać S2…

 

  • Madan no Ou to Vanadis – wojenno-przygodowa produkcja. I w odróżnieniu od innych tego typu, nie jest to „ma być bitwa, macie bitwę!”. W sensie, każda z nich jest choć trochę zaplanowana, przerywniki pokazują nam sytuację taktyczną, ruchy wojsk, plany dowódców, etc. Fajnie widzieć takie podejście do tematu.
    A i harem protagonisty jest zrobiony dobrze, nie rzuca się na pierwszy plan wrzeszcząc „To haremówka! Haremówka! I jest ecchi! Patrzcie, patrzcie!”. A same postacie na prawdę da się lubić.

 

  • Ushinawareta Mirai wo Momete – na początku średnie, widać, że na podstawie VN, animacje takie se, kreska taka se, ale po kilku pierwszych odcinkach zaczyna wypływać fabuła… A ta jest świetna. Może momentami trochę naciągana, ale mimo wszystko zaskakująca i wciągająca. Cokolwiek zaczyna się wyjaśniać chyba dopiero w okolicach 10-11 odcinka, a i samo zakończenie jest inne, niżby się ktokolwiek spodziewał. Warto dać szansę temu anime.

 

  • Grisaia no Kajitsu – kolejne anime na podstawie VN, w które swoją drogą grałem i było świetne. Samo anime również nie zawodzi! Postacie są świetnie odtworzone, mają te same głosy, a i struktura jest dopasowana do anime właśnie, nie jest to wzięte żywcem z VN, tak jak tam się historia toczyła. Jeżeli zamierzacie zagrać w visual novel, zróbcie to przed obejrzeniem anime – pojawia się tu sporo wczesnych spoilerów.
    A, no i główny bohater należy do rodzinki tych świetnych, badassowych.

 

  • Gugure! Kokkuri-san – szalona komedia. Nie D-Frag-szalona, czy Sabagebu-szalona, bardziej w stronę +TIC Nee-san. Ponownie, świetne postacie, relacje między nimi i postać Kohiny. Jak nigdy figurek nie zbierałem, tak figurkę Kohiny bym kupił. Najlepiej ze zdejmowanymi oczyma i ustami (dlaczego – dowiecie się z serii). Szczerze polecam!
    ||SAS|| More Instant Noodles Please!「AMV」1080p

 

  • Trinity Seven – harem, ecchi, fanserwis na każdym kroku, bohater będący kandydatem na Daimaou… Więcej sztampy się wcisnąć nie dało. Ale i tak, o dziwo, oglądało mi się przyjemnie. Taki odmóżdżacz napakowany testosteronem i feromonami.

 

  • Daitoshokan no Hitsujikan - w sumie nie wiem, co napisać… Taka trochę szkolna haremówka, jakiś kawałek dramatu, sporo komedii, trochę paranormalności… Nie mogę z całego serca polecić każdemu, ale też nie mogę z czystym sumieniem odradzić.

 

  • Denki-gai no Honya-san – komedia o ludziach pracujących w sklepie z mangą. Świetna komedia. Doskonała. Ze sporą porcją romansu, świetnymi postaciami (Fuga-chan <3 Sensei-san <3) i ciekawie rysowanymi… Zębami. Nie, nie żartuję. Jest coś… coś… „coś” w tym, jak rysowane są zęby postaci. Nigdy nie zwracałem na to uwagi, ale tutaj? 10/10 would watch again, mam nadzieję na drugi sezon i rozwój Fuga x Sommelier i Umio x Sensei.

 

  • Amagi Brilliant Park - kolejne anime (po Rail Wars) będące dużym zaskoczeniem. Miało być o facecie, którego zaciągnięto siłą do bycia managerem podupadającego parku rozrywki, skończyło się na czyszczeniu lochów, walce z morsami-piratami, zatrudnieniu smoka i zdjęciu klątwy z księżniczki. Doskonały główny bohater, świetne postacie wspierające (nie śmiem napisać „drugoplanowe”), sposób rysowana twarzy maskotek w niektórych momentach i ogólny całokształt. 10/10 summa cum laude.

 

  • Akatsuki no Yona – nie wiadomo ile będzie odcinków. Czyżby kolejny tasiemiec mający zastąpić Naruto? Mam szczerą nadzieję. Historia niby jest prosta i oklepana, ale jednocześnie dobrze wykonana. Postacie również. Każda z nich ma swój charakter, swoje przywary, stopniowo „ewoluuje” podczas podróży… Jest tu wszystko, co w dobrym przygodowym tasiemcu być powinno. Dlatego też wspominam o tym anime na końcu – nie zakończyło się w 2014, nie wiadomo kiedy się zakończy, a obejrzeć warto.
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on TumblrShare on RedditEmail this to someone
Angius

About

Miłośnik dobrych gier, anime i kucyków. Youtuber i prawie-że-streamer. Twórca skórzanych karwaszy i bransolet z zamiarem stworzenia kompletnej zbroi.