Kanojo ga Flag o Oraretara

Kanojo Ga flag… Jakże ja mam opisać tę serię… Najlepiej jednym słowem: chaos. Kompletny misz-masz gatunków, postaci, wątków i czego bądź. Czy ogląda się je przyjemnie? W większości tak. Czy da się je łatwo zrozumieć? Zdecydowanie nie.

Ta produkcja miała chyba za zadanie trafić do wszystkich. Mamy tu romans, harem, przygodę, fantasy, sci-fi, szkolne życie, nawet elementy dramatu, a do tego całą gamę postaci.
Czy kiedykolwiek oglądając haremówkę w końcu powiedzieliście sobie „No nie, co z wami! Czwartą dziewczynę dorzucacie, nie za dużo?” ewentualnie „W połowie się nowa dziewczyna pojawia? Co?”? W Kanojo Ga Flag mamy dziewczyn… Dwanaście. Tak, dwanaście dziewcząt, od przyjaciółki z dzieciństwa, tsundere czy starszej siostry poprzez księżniczkę fikcyjnego kraju, zniewieściałego bishounena, aż po dziewczynkę o którą najwyraźniej nie martwią się rodzice, ninję i androida. ANDROIDA!

Ale zacznijmy od fabuły i świata. Choć może nie, od fabuły, bo świata sam do końca nie rozumiem, a by móc go opisać musiałbym uciec się do poważnych spoilerów.

Naszym protagonistą jest Hatate Souta. Mrukliwy, niemiły, depresyjny introwertyk. „Oooh, jak Hachiman?” No właśnie nie bardzo… Hachiman był po prostu samotnikiem, Souta ma w tym wyższy cel – trzymać ludzi z dala od siebie, bo ściąga na nich tylko pecha. Ma on bowiem zdolność postrzegania tytułowych Flag nad głowami ludzi. Czym są flagi? Pochodzi to z terminologii głównie visual novel, choć nie tylko. Flagi to swoiste „punkty zwrotne” fabuły. Na przykład w horrorach czarnoskóry mężczyzna podążający za dziwnym dźwiękiem w głąb lasu stawia na sobie flagę „śmierć”, czy też bohater anime wypowiadając słowa „Chciałbym mieć dziewczynę” stawia na sobie flagę „tsundere spada z nieba i zamieszkuje w twoim domu”. Hatate widzi więc te flagi. Mało tego, potrafi je złamać (wykonać akcję, która uniemożliwia nastąpienie danego wydarzenia. Takie „Oszukać Przeznaczenie”). Kiedyś był na promie który zatonął i z jakiegoś powodu wini o to siebie. Nie wiem dlaczego. Potem mamy niby jakieś flashbacki (przeskoki do rzeczywistości alternatywnej? W tym anime to tak samo prawdopodobne…) które mają nam to tłumaczyć, ale szczerze mówiąc, dzieje się tyle, że to wszystko niknie.

Seria zaczyna się, gdy Souta przenosi się do nowej szkoły, do rozpadającego się dormitorium. Jest zimny, łamie wszystkim flagi typu „przyjaźń”, „miłość”, „dołącz do klubu”, etc. Ale poznaje dziewczynę – Nanami – u której nie dostrzega żadnej flagi. Teoretycznie to przez to, że jest on jej obojętny, ale w praktyce wiemy, jak to jest – w pierwszym odcinku haremówki główny bohater poznaje wyjątkową dziewczyną, najlepiej tsundere… Ciekawe, jak to się może skończyć…
Później do akademika zjeżdża się reszta dziewczyn o których wspomniałem, sam budynek zostaje wyremontowany, wszyscy tam razem mieszkają, dobrze się bawią, jeżdżą nad morze, główny bohater wchodzi do łazienki podczas kąpieli jednej z dziewczyn, budzi się w łóżku z trzema innymi, aż w końcu otwiera się na ludzi i…

Heh, nie.

Gdyby anime to zostało poprowadzone w przedstawiony przeze mnie sposób byłoby niezłą parodią haremówek wszelkiej maści. Ale autorzy musieli wpleść w to wątki paranormalne…
Szczerze, gdyby podzielić tę serię na dwie i wydać je osobno – obie zebrałyby lepsze oceny, niż Kanojo Ga Flag jako całość. Mniej więcej tak od połowy zaczynają się pojawiać jakieś tajemnicze podziemia pod dormitorium, android, zła (Dobra? Neutralna?) organizacja, duchy, boginie, motywy rodem z Matrixa… I gdyby całe anime na tym bazowało, gdyby było może trochę bardziej mroczne, zrobione w ciut innym stylu, byłoby świetne. Nieszablonowa fabuła, ciekawy świat… Ale twórcy postanowili to połączyć. Przez co paranormalna druga połowa zapewne nie będzie podobać się miłośnikom normalnej haremówki z pierwszej, zaś drugiej połowy ci, którym by się spodobała nie obejrzą, bo pierwsza ich odrzuci.

Kanojo ga Flag o Oraretara [Trailer/PV]

Pora porozmawiać o postaciach…

Za każdą z dziewczyn stoi jakiś wątek, za każdym wydarzeniem stoi jakiś wątek i tak na dobrą sprawę anime to mogłoby być dwukrotnie dłuższe, a i tak wszystko wydawałoby się zbyt nabite i pogonione. Część dziewczyn – jak na przykład Nanami – ma wyraźne tło. Ba, jej i jej rodzinie poświęcone są nawet dwa czy trzy odcinki! Podczas gdy większość… Cóż, dość powiedzieć, że wciąż nie mam pojęcia skąd się wzięła ani jak miała na imię główna kuudere. A (chyba) pełniła ona jakąś ważną rolę (przynajmniej przez jeden odcinek). Dziewczyn jest tyle, że niemożliwością jest poświęcić każdej z nich odpowiednią ilość czasu i cierpi na tym cała seria. Sednem haremówek jest bowiem przedstawienie wyboru dziewczyn, który na czymś ma się przecież opierać. Z tego haremu zapamiętacie Nanami, drugą w kolejności dziewczynę, „starszą siostrę”, androida i może przyjaciółkę z dzieciństwa. Pozostałe siedem rozpłynie się gdzieś w tle.

Niewykorzystany potencjał. Każda z dziewcząt ma potencjał na ciekawą historię, ciekawe przedstawienie, gdyby poświęcić im po dwa-trzy odcinki. Gdyby anime to trwało przez 36 odcinków i skupiało się wyłącznie na wątkach haremu i romansu można byłoby się przywiązać do postaci, wybrać ulubioną i kibicować jej. A każdy znalazłby swoją ulubienicę, wszystkie są bowiem zrobione dobrze, wyraźnie się od siebie różnią, mają odmienne charaktery, stanowią odmienne archetypy, żywią różne uczucia do głównego bohatera, między sobą są w różnych relacjach, tylko nie ma czasu się to rozwinąć. Za postacie wbrew pozorom plus, to fabule i światu odejmiemy od oceny.

Główny bohater… Jest. Zgaduję, że chciano mu dorobić mroczną przeszłość, jakieś cechy charakteru, ale natłok innych postaci i wątków po prostu go przytłacza. Szczerze, nie pamiętam o nim za wiele. Taki „Ech, na prawdę muszę ratować świat..? Ale też przecież kiedyś zginę… No dobra, niech wam będzie, Deus Ex Machina i tak mnie ocali…” trochę. Ze swoimi mocami miałby zadatek na badassa, ale tylko gdyby poprowadzić tę serię w trzecią stronę…

Jak Kanojo Ga Flag prezentuje się technicznie? Zadziwiająco dobrze. Postacie nie są przekombinowane, a mimo to można je rozpoznać i odróżnić na pierwszy rzut oka. Tła są ładne, choć bardzo VN-owe, z rzadka zdarzy się jakikolwiek ruch w tle. Twórcy czasami bawią się nawet różnym oświetleniem (nie aż tak jak w C3 – to anime zawsze będzie dla mnie kwintesencją wodotrysków), co zdecydowanie dodaje części scen klimatu.

Muzyka jest przyjemna dla ucha, choć nie powiedziałbym, że szczególnie zapada w pamięć. Opening jest radosny i żywy, pojawiają się nawet trąbki, co nie jest jakoś szczególnie popularne w anime, Ending też jest przyjemny, zdecydowany plus za zagonienie oryginalnych seiyuu do śpiewania go. Głosy postaci też są dobrze dobrane, żaden chyba nie odstaje od wyglądu postaci, choć przy takim natłoku dziewczyn raczej naturalnym jest, że niektóre brzmią podobnie.

Podsumowując, anime, które można było poprowadzić na trzy różne sposoby, zaś twórcy zdecydowali się poprowadzić je na wszystkie trzy na raz. Natłok postaci, natłok wątków, praktycznie brak jakiejkolwiek ekspozycji. Wszystko dzieje się za szybko. Żeby zrozumieć, co tam się dzieje trzeba by to chyba rozpisać na kartce… A przecież nie o to chodzi w anime. Ma dostarczać rozrywki, nie dodatkowego zajęcia w postaci zbierania notatek i rozrysowywania map fabularnych… Ale gdy wyłączy się myślenie i będzie się oglądać je w stylu „Och, nowa dziewczyna, skąd się… Nieważne, po prostu kolejna do haremu” okaże się produkcją całkiem przyjemną. Jednak w nie za dużych dawkach.

Spoiler:
Bohater po wyjściu z wirtualnej rzeczywistości jaką było wszystko, co się do tej pory działo, spotyka te same postacie, idzie do tej samej szkoły i tego samego dormitorium (choć było powiedziane, że nic z tych rzeczy nie istniało na prawdę) i widzimy tam również dwie postacie, które znajdowały się… W symulacji.

 

Ocena
  • Świat - 6/10
    6/10
  • Fabuła - 6/10
    6/10
  • Postacie - 8/10
    8/10
  • Grafika - 8/10
    8/10
  • Dźwięk - 8/10
    8/10
  • Wykonanie - 4/10
    4/10

Summary

Plusy:
+ Postacie z potencjałem
+ Z osobna niektóre elementy fabuły
+ Ładna grafika
+ Wbrew pozorom przyjemnie się ogląda

Minusy:
- Chęć wepchnięcia tam wszystkiego, co się da
- Ilość postaci
- Zbyt krótki zaś poświęcony postaciom
- Ciężkie do zrozumienia
- Rozwiązania rodem z Incepcji

6.7/10
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on TumblrShare on RedditEmail this to someone
Angius

About

Miłośnik dobrych gier, anime i kucyków. Youtuber i prawie-że-streamer. Twórca skórzanych karwaszy i bransolet z zamiarem stworzenia kompletnej zbroi.

No comments yet Categories: Anime Tagi: ,