Bokura Wa Minna Kawaisou

Chłopak dostaje się do nowej szkoły, znajduje pokój w domu zamieszkałym przez innych uczniów, znajduje miłość swojego życia. Tyle już razy powtarzaliśmy ten schemat. Czasem to dziewczyna przyjeżdżała do budynku, czasem oboje, ale schemat zawsze pozostawał ten sam.

Czymże więc różni się Bokura Wa Minna? Tutaj ten schemat… Nie jest odczuwalny jako schemat, jest mnóstwo innych elementów, które odciągają od tego naszą uwagę. To tak jak z rekwizytami do szkolnych przedstawień – weź kulkę do kręcenia ciasta, pomaluj na złoto albo owiń folią aluminiową, doklej parę paciorków, daj to osobie w odpowiednim stroju i mamy królewskie berło. To wciąż ta sama rzecz, ten sam schemat, ale nie stanowi on clue serii, a jedynie jej tło.

Anime to powstało na podstawie mangi (która wciąż wychodzi, z tego, co wiem), a odpowiadają za nie ludzie, którzy stworzyli Blood Lada, Angel Beats, Boku Wa Tomodachi czy Clannad.
I możecie chcieć kontynuować historię czytając mangę, gdyż zakończenie… Cóż, nie kończy historii. Choć, de facto, robi to lepiej, niż taki Nisekoi, gdzie dwa tygodnie czekałem na kolejne odcinki nie zdając sobie sprawy, że to koniec.

Fabuła, jak już mówiłem, bazuje na umieszczeniu całej gamy indywiduów w jednym domu i romansie między dwójką głównych bohaterów – Kazunarim i Ritsu. Jak więc trzyma się ten wątek? Bardzo dobrze.
Widzicie, w większości romansów mamy protagonistę i kuudere/tsundere/himedere/jakiekolwiekdere (niepotrzebne skreślić), które z pozoru nic nie czują do głównego bohatera, on też w głębi serca niekoniecznie je lubi, ale z czasem odnajduje ich dobrą stronę i tak to się dalej kręci. Tutaj mamy coś zgoła innego, bardziej z życia wzięte. Kazunari zakochuje się w Ritsu od pierwszego wejrzenia i przez całą serię stara się zdobyć jej względy, jednak jest zbyt nieśmiały, by być bezpośrednim. Dziewczyna też po jakimś czasie zaczyna coś czuć do protagonisty – to widać – ale również nie ma śmiałości do działania. I tak się wymijają, niezdolni do żadnego wyznania, choć obserwator z zewnątrz widzi, że mają się ku sobie.

Mnie osobiście bardzo pasuje takie podejście, z takim mogę się utożsamiać. Welki plus.

Cała seria jest komedią, nie ma się więc co spodziewać dramatu, czy nawet poważniejszych scen. Nawet jeśli coś takiego następuje, kończy się zawsze scenką z postaciami chibi i jakimś krótkim tekstem, który momentalnie rozładowuje całą sytuację. Produkcja stworzona po to, by się pośmiać. Jeśli chcecie płakać – obejrzyjcie Clannad.

A ponadto każdy odcinek jest osobną historyjką – to budowa maszyny Goldberga w ogrodzie, to pogoń za jakimś robalem, ot lekkie, przyjemne historie, jednak zawsze z co najmniej jednym momentem Kazunari X Ritsu.

O świecie nie mogę zbyt wiele powiedzieć, nie ma tu nic paranormalnego, żadnego SciFi, po prostu zwyczajne miasteczko. Tej oceny użyję więc do manipulacji końcową, tak, jak ocenę „Wykonanie”. Prawdopodobnie w recenzjach kolejnych sezonów nie będę oceniał świata w anime tego typu, ale do końca tego trzymajmy się już konsekwentnie.

Poza naszą parą mamy tutaj również trójkę innych lokatorów oraz właścicielkę przybytku. Ale zacznijmy od głównych bohaterów:

Kazunari Usa – zwyczajny uczeń szkoły wyższej, po ukończeniu średniej, gdzie napotykał samych dziwaków, miał nadzieję, że po wprowadzeniu się do Kawai Complex odetnie się od tego i będzie wiódł normalne, spokojne życie. Och jakże się mylił… Normalnie uciekłby stamtąd, ale mieszka tam również obiekt jego westchnień… Oczywiście wszyscy wokół zdają sobie z tego doskonale sprawę (poza Usą i Kawai oczywiście), więc chłopak staje się częstym obiektem docinek.

Kawai Ritsu – zwyczajna dziewczyna, rok starsza od Usy. Jest nieśmiała, zamknięta w sobie i uwielbia czytać książki. W klasyfikacji dere byłoby jej najbliżej do kuudere, choć z czasem otwiera się, zaczyna się częściej śmiać, w niektórych sytuacjach z Usą nawet się rumieni, widać, że w ciągu serii rozwija się jako postać i rozwija też pewne – nieznane jej wcześniej – uczucia. Jest wnuczką brata właścicielki Kawai Complex.

Niishiiko Mayumi – jedna z lokatorek kompleksu. Dojrzała pracowniczka jakiegośtam biura (nieistotne dla fabuły jakiego), która wciąż wiąże się z rozmaitymi mężczyznami, ale związki te zawsze się rozpadają. Zgadnijcie z czyjej winy. Jest ironiczna, cyniczna, często pyskata. Lubi się upijać, a wtedy – gdy ma zły humor – obrywa się wszystkiemu w zasięgu jej pięści. Uwielbia drażnić się z Usą i Sayaką. Ale mimo wszystko jest sympatyczną osobą. Na swój sposób.

Watanabe Sayaka – bodaj moja ulubiona postać tego anime. Studentka, radosna, wesoła, wyluzowana, z zewnątrz słodka, bezsilna idiotka. Nic bardziej mylnego. To silna sadystka, uwielbia dokuczać innym (zwłaszcza Mayumi), mieć poczucie wyższości. A dzięki swojej aparycji i zdolnościom aktorskim nader łatwo przychodzi jej manipulowanie ludźmi, zwłaszcza mężczyznami.

Shirosaki „Shiro” – uosobienie wszelkich możliwych fetyszy. Bondage, lolicon, masochizm, wszystko to go kręci. Ale mimo wszystko jest inteligentny, miły i przyjazny, czasem miewa zaskakująco dobre pomysły czy rady. Jest też pisarzem, który cierpi na blokadę twórczą.

Jest jeszcze właścicielka, później współpracownicy protagonisty, ale nie są to raczej postacie warte osobnych akapitów. Zresztą, wszystkie je (oprócz głównej pary) dość ciężko opisać. Trzeba je poznać samemu, dlatego zapraszam was do obejrzenia tego anime. I dlatego za postacie duży plus – za protagonistę(ów) z którymi można się utożsamiać, za łatwych do polubienia współlokatorów, za mroczną stronę Sayaki i całą resztę.

Jeśli chodzi o stronę techniczną…

Majstersztyk, sztuka – tak można to określić. Zacznijmy od teł. Choć przeważnie są rozmyte, to widać, że są przy tym niezmiernie szczegółowe i wielowarstwowe, widać to choćby przy scenach z jakimś ruchem, rzeczy bliżej przesuwają się inaczej, niż te w oddali. Tła nie są statyczne.
Rozmycie – choć wydaje się dziwnym zabiegiem – przyciąga uwagę do tego, co jest ostre i ważne – postaci i akcji.

Postacie wyglądają dobrze, ich design jest ciekawy (kotopodobne usta Sayaki, grzywka Shiro), a także dość często występują w postaci chibi, czy super-deformed. Nigdy nie byłem szczególnym zwolennikiem tego typu, ale tutaj działa to zaskakująco dobrze, zwłaszcza na prostych, geometrycznych, czy wzorzystych tłach. Oddaje ducha mangi I to chyba miała robić ta seria, często stosowane efekty utwierdzają mnie tylko w tym przekonaniu.

Jakież to efekty? A to jakieś słowo wylatujące z ust bohatera, a to kolumny kanji po bokach ekranu, a to gwiazdki, kropki, romby, błyski… Wystarczy wziąć stopklatkę, zdesaturować ją i mamy praktycznie okienko z mangi. Ale twórcy dodają do tego efekty świetlne, cieniowanie, jakieś subtelniejsze ruchy, czy filtry kolorystyczne, tak charakterystyczne dla anime. I tym właśnie jest ta seria od strony technicznej – czymś pomiędzy wprawioną w ruch magą a anime. I ta kombinacja spisuje się doskonale. 10/10.

Jeśli chodzi o muzykę to dominują spokojne smyczki i fortepiany, taka typowa muzyka tła, której nie zauważa się, dopóki się nie zwraca na to szczególnej uwagi. Ale jednak na jakimś tam podprogowym poziomie dodaje niesamowitego klimatu scenom. Czasem pojawiają się też efekty dźwiękowe spoza… Ugh… Czwartej ściany? Tak to chyba można określić.

Głosy postaci są dobre, uwielbiam, jak Sayaka zmienia swój głos, Kawai brzmi wstydliwie… Dobra, to zabrzmiało słabo. Ale wiecie, o co mi chodzi.

Opening jest przyjemny, ending na prawdę dobry. Do tego stopnia, że po skończonym odcinku nie przewijałem go, a zostawiałem, żeby pograł sobie w tle, gdy ja sprawdzałem maile, czy jakieś fora.

Nic do czego mógłbym się przyczepić.

I – tak – rozdzieliłem technikalia na dwa akapity, czego zazwyczaj nie robię, by zmieścić jeszcze scenę z poparzeniem Usy :P

Podsumowując – świetna komedia romantyczna, którą mogę polecić każdemu miłośnikowi tego gatunku, okraszona doskonałą grafiką, wieloma ciekawymi efektami, postaciami, które się pamięta i wszystkim innym, co dobre anime mieć powinno.

Jeśli zaś szukasz romansu z choćby krztyną dramatu, nie znajdziesz go tutaj. Dlatego tak bardzo spodobała mi się ta seria, tutaj z niedomówień nie wynikał płacz, niezdolność głównej pary do wyznania sobie nawzajem swych uczuć nie powodowała ich rozejścia i rzewnej sceny w deszczu. Dlatego te elementy („POWIEDZ JEJ DO CHOLERY! Niech ktoś im to uświadomi! Nie mogą być tak głupi! Chłopie! Ona TEŻ CIĘ KOCHA!”) nie przeszkadzały mi tu wcale a wcale.

Zapraszam i polecam, Piotr Fronczewski (kto pamięta? :P)

Ocena
  • Świat - 10/10
    10/10
  • Fabuła - 10/10
    10/10
  • Postacie - 10/10
    10/10
  • Grafika - 10/10
    10/10
  • Dźwięk - 9.7/10
    9.7/10
  • Wykonanie - 10/10
    10/10

Summary:

Plusy:
+ Piękna grafika
+ "Życiowa" historia
+ Postacie, które da się polubić
+ Sayaka
+ Brak dramatu
+ Świetne wykorzystanie chibi

Minusy:
- Niektórym i tak chibi się nie spodoba

10/10
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on TumblrShare on RedditEmail this to someone
Angius

About

Miłośnik dobrych gier, anime i kucyków. Youtuber i prawie-że-streamer. Twórca skórzanych karwaszy i bransolet z zamiarem stworzenia kompletnej zbroi.

No comments yet Categories: Anime Tagi: ,