Blade and Soul

Anime, które miało wszelkie prawo okazać się marną próbą reklamy gry MMO, ale spisuje się zadziwiająco dobrze jako samodzielna produkcja.

Zaraz wszystko wytłumaczę, po kolei. O czym jest to anime? O dziewczynie, która została wychowana w jakimś tam klanie zabójców. Jej mistrz zostaje zabity, poprzysięga więc zemstę i rusza w podróż pełną przygód. Brzmi dość standardowo i – na dobrą sprawę – nie da się wiele więcej o tym powiedzieć. Nie oznacza to jednak, że seria jest płytka, o nie! Jest dość wielowątkowa, granica pomiędzy dobrem a złem często się zaciera, nie ma czerni i bieli, tylko odcienie szarości.
Produkcja ta łączy nazwę z nadchodzącym MMO, jednak nie mam pojęcia, czy powstawała ona równolegle z grą, czy też miała na celu promowanie jej, a może była tylko bazowana na na grze? Ciężko mi to ocenić. Ale – o dziwo – nie wpływa to negatywnie na anime! Wręcz przeciwnie, skłoniło mnie to do śledzenia losów gry! Jeśli celem serii była promocja, to mission accomplished!

Co do fabuły… Właściwie wszystko już chyba powiedziałem. aruka (MAL podaje, że to „Aruka”, ale wiadomo jak to w engrishu bywa, osobiście nazywam ją Alką :P) – nasza protagonistka – wyrusza w podróż, by zabić Jin Varel, która to zabiła jej mistrza. To jednak tylko główny wątek, jest tego bowiem znacznie więcej, każda postać ma jakieś backstory. No dobra, prawie każda. Ale poznajemy na przykład historię Karen – właścicielki pewnej tawerny (zgaduję, że to tawerna, nie zawsze na to wygląda), która jest rozbita na kilka odcinków, przeplata się z historią Aruki, a z czasem wychodzą z tego ciekawe rzeczy i plot twisty. Ogólnie rzecz biorąc, większość odcinków to osobne „przygody”, to jakiś niebezpieczny kult, to jakaś walka z Jin, to to, to tamto, nie jest to jednowątkowa seria prowadząca po linii prostej od początku do końca.

Co mnie zaskoczyło, to jak wiele czasu zostało poświęconego Jin Varel. Z początku sądziłem, że Jin i dwójka jej przydupasów są po prostu antagonistami, koniec tematu. ale z czasem wyszło trochę więcej głębi – wspomnienia Jin, tajna organizacja stojąca za nią, fakt, że jedna z jej… Huh… Towarzyszek? (Nie chciałbym używać słowa „przydupas” po raz drugi) Nie jest do końca tym, kim się wydaje, i że to nie Jin pociąga za sznurki… Na prawdę podobał mi się motyw z przedstawieniem drugiej strony barykady, pokazaniem, że główny zły wcale nie zawsze musi być głównym złym, a z pozoru nic nie znaczący minion może mieć większą władzę, niżby ktokolwiek przypuszczał.

Za wielowątkowość i przedstawienie nam palety szarości, zamiast podziału na czerń i biel – duży plus.

Świat jest niezwykle ciekawy. Momentami czuć tę „growość”, ale nie jest to rzecz zła. Polega to na tym, że mamy standardowe lokacje – mała wioska, w której to zawsze się zaczyna, zbiera questy, uczy podstaw, potem duże miasto z mnóstwem handlarzy i tawerną, lokacje zimowe, lokacje pustynne, kamieniste, leśne… Ale sam świat jest spójny i dobrze zbudowany.
Na przykład nie ma tu magii jako takiej, i tego seria trzyma się konsekwentnie. Nie napotkamy tu nikogo, kto miotałby fireballe na prawo i lewo, czy przywoływał sople lodu, nie, jedyną formą magii jest tak zwane „impurity”, czyli de facto magia ciemności. No, nie licząc ataków tupu fali rozchodzącej się od uderzenia, czy świecącego znaku motyla na ramieniu Aruki. Ale rzucania kulami ognia na prawo i lewo tu nie uświadczymy (choć w opisie MMO jest o tym wzmianka).

Uwielbiam wszystko, co ma choćby trochę wspólnego ze steampunkiem lub teslapunkiem. Uwielbiam, gdy naprzeciwko siebie stają mag, szermierz i strzelec z rewolwerem. I dokładnie to dostaję od Blade&Soul! Sztylety kontra rewolwery, snajperka kontra magia, wszystko to, czego szukałem. Choć oczywiście nie pogardziłbym jakimś mechanicznym konstruktem czy dwoma :P

Za świat należy się plus. Został stworzony na potrzeby MMO, więc siłą rzeczy jest spójny i rozwinięty, dla serii wychodzi to tylko na dobre.

Postaci mamy całkiem sporo, ale na dobrą sprawę dwie są najważniejsze – Aruka i Jin Varell.

Aruka jest szkolona na zabójczynię już od małego, została właściwie wyprana z emocji, więc gdy po pewnym czasie zaczynają się jakieś pojawiać, częstokroć nie wie co z tym zrobić i panikuje. Na ramieniu, a właściwie na pasze (tak się odmiania „pacha”?) ma motylka. Taki znak szczególny, żeby mieli co na plakatach informujących o tym, że jest poszukiwana rysować. Zabijała dla imperium Palam, imperium zabiło jej mistrza, ona zabiła więc kogoś z Imperium, więc teraz ją ścigają. Gania po całym świecie za Jin Varel, która jest przywódczynią imperium, aby uzyskać swą zemstę. Małomówna, jeśli już coś mówi, to raczej zdawkowo i lakonicznie. Czasem wydaje się bardzo płytką postacią, ale przeważnie nadrabia to. Postać trochę nierówna, raz zachowuje się zgodnie z chłodną kalkulacją, tylko po to, by zaraz zacząć zachowywać się irracjonalnie. Choć można to oczywiście tłumaczyć powoli budzącymi się w niej emocjami.

Jin Varel. Wiem, że chcielibyście wiedzieć o niej nieco więcej, ale byłyby to tylko i wyłącznie spoilery, a tego staram się unikać. Jest przywódczynią imperium Palam, włada Impurity i bodajże daikataną (poprawcie mnie, jeśli się mylę), taki przykład battlemage’a. Jak już wspominałem niezliczoną ilość razy, nie jest postacią stricte złą, choć nie wiadomo o niej wiele, każdy musi ułożyć sobie w głowie własny kanon na jej temat.

Do tego mamy postacie pon stronie Aruki (choć nie zawsze i nie do końca), takie jak Karen – właścicielka tawerny, która z początku pomaga Aruce, a później… Nie będę spoilerował. Jest postacią bardzo dobrze zbudowaną. Nie potrafię do końca wyjaśnić dlaczego, ale po prostu jest „fajna”. Jej styl bycia, to kim jest na co dzień, a kim jest w rzeczywistości, jej przeszłość… To wszystko składa się na świetną postać.
Dalej mamy Roanę Dan, głowę Pleasure Gangu. jej gang się rozpada, tworzy na nowo, ogólnie robi za wsparcie komediowe, choć Roana dość często sama pcha się do walki. Jest postacią dynamiczną, żywą, nie sposób jej nie lubić.
I jest jeszcze Hazuki Jin, strzelec (strzelczyni?), ochlejmorda, łowczyni głów. Jeśli ktoś płaci złotem za czyjąś głowę – Hazuki weźmie to zlecenie. I próbuje polować na Arukę. Ten gag ciągnie się właściwie przez całą serię, choć tak na prawdę pod koniec już wiadomo, że raczej nigdy tego zlecenia nie wykona

Jin Varel wspierają dwie postacie – Ru Yan, będąca prawą ręką i zastępcą Jin Varel oraz Ga Gante – rycząca kupa mięśni z toporem. Yan jest zła. Nie jest szara, nie ma tutaj niepewności jak w przypadku Jin. To zła kobieta jest. I to właściwie tyle, spiskuje, zabija, za nic ma kogokolwiek (wliczając w to Gante czy Jin). Ga Gante zaś to praktycznie bezmózgi minion nie potrafiący sklecić jednego słowa, robi tylko i wyłącznie za mięśnie.

Do tego mamy sporo postaci supportujących, część dobra, część mniej, ale jedno je łączy – nie przywiązujcie się do nich – lubią padać jak muchy, zwłaszcza po bohaterskiej szarży prosto na katanę Jin Varel. Bezsensownej szarży, pragnę nadmienić.

Do postaci nie mogę się przyczepić, nawet, jeśli któraś z nich zaniżałaby ocenę, Jin Varel nadrabia to.

(Tak, AMV z gry, bo czemu nie? :P)

Przejdźmy do oprawy graficznej i udźwiękowienia.

Strona graficzna nie pozostawia wiele do życzenia. Kreska jest ładna, tła są ładne, oświetlenie i zabarwienie jest wykorzystane dobrze, projekty postaci są rozmaite, dobrze przemyślane i wykonane, z tego, co się orientuję, zbroje i ubrania bazowane są na tych dostępnych w grze. Jeśli tak, to chętnie pójdę farmić ten ciuch, który ma na sobie Yan :P

CGI, poza endingiem, nie zauwazyłem. Nawet jeśli było, to nie biło po oczach, za to plus.

Muzyka jest epicka. I nie mam tutaj na myśli epickie – fajne, świetne, doskonałe, a prawdziwe znaczenie tego słowa. Polecam przesłuchać sobie OST, praktycznie każda ścieżka pasuje do oblężenia twierdzy, walki z bossem, czy krajobrazu rodem z Władcy Pierścieni.

Głosy postaci są dobrane świetnie, nie zauważyłem żadnych niedoróbek, seiyuu odwalili kawał dobrej roboty jeśli chodzi o oddawanie emocji (lub ich braku, w przypadku Aruki i Jin Varel)

I właściwie to tyle od strony technicznej. Nie ma nic, co warte byłoby rozpisywania się, ale nie ma też nic, co zmusiłoby mnie do rozpisywania się. Sztuką bym tego nie nazwał, ale błędów też nie ma. Jest dobrze z plusem.

Podsumowując – anime, które miało za zadanie promować grę, ale jednocześnie wybija się ponad wszystkie filmy na podstawie gier – jest zrobione dobrze. Bardzo dobrze nawet. Można by się spodziewać taniego skoku na kasę, żeby małym kosztem i słabym anime przyciągnąć graczy, ale tak nie jest. Nawet, gdy nie chcecie mieć nic wspólnego z tym MMO, nie interesuje was ono, albo nigdy o nim nie słyszeliście – Blade and Soul świetnie sprawdza się jako samodzielna produkcja, którą na prawdę mogę polecić.

Ocena:
  • Świat - 8.5/10
    8.5/10
  • Fabuła - 8.5/10
    8.5/10
  • Postacie - 9.5/10
    9.5/10
  • Grafika - 9/10
    9/10
  • Dźwięk - 9.5/10
    9.5/10
  • Wykonanie - 9/10
    9/10

Summary

Plusy:

+ Spójny, dobrze zrobiony świat
+ Świetne przedstawienie antagonisty
+ Mogło być tanim skokiem na popularność gry, ale nie jest
+ Wysoka "growość"

Minusy:

- Co dla niektórych może być jednak minusem
- Momentami może być ciężkie do zrozumienia

9/10
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on TumblrShare on RedditEmail this to someone
Angius

About

Miłośnik dobrych gier, anime i kucyków. Youtuber i prawie-że-streamer. Twórca skórzanych karwaszy i bransolet z zamiarem stworzenia kompletnej zbroi.

No comments yet Categories: Anime Tagi: ,