Black Bullet

Następnym anime w kolejności jest Black Bullet właśnie. Świat się kończy, obcy atakują, a jedyną nadzieją ludzkości są małe dziewczynki z nadnaturalnymi mocami, czyli właściwie standard jeśli chodzi o anime. Przygodowy seinen bazowany na light novel, który nie bardzo może się zdecydować, czy chce być dramatem, czy komedią.

Black Bullet Opening 2 (HD)

I nie zrozumcie mnie źle, to nie tak, że anime to jest nieudolnym miksem. Dramat jest zrobiony dobrze, komedia jest zrobiona dobrze, gdyby patrzeć na te dwa aspekty z osobna nie ma nic do zarzucenia. To próby łączenia tych dwóch często kończą się… Źle.

Ale od początku.

W 2021 roku pojawiły się potwory zwane Gastrea. Wyglądają jak przerośnięte, zmutowane insekty (i nie tylko, chyba widziałem gdzieś nawet żyrafę) i wiemy o nich tylko tyle, że są. I że ich słabym punktem jest nowoodkryta substancja (metal, jak mniemam) pod nazwą Varanium. Skąd wzięły się Gastrea? Nie wiadomo. Skąd wzięło się Varanium? Nie mam pojęcia. Jakim cudem nie odkryto go wcześniej, skoro najwyraźniej jest on na tyle pospolity, że można budować zeń gigantyczne monolity (są jedynym, co trzyma Gastrea z dala od miast)? Nikt nigdy nie tłumaczy.
Gastrea po prostu istnieją, Varanium po prostu istnieje, handluj z tym, bo nie mamy zamiaru niczego wyjaśniać. Jeśli chcesz szczegółów czytaj light novel.

Świat przedstawiony jest raczej standardowym postapokaliptycznym w Japońskim wydaniu światem. Jest dobry, wygląda dobrze, jest w miarę realistyczny, dość przemyślany, tylko nikt niczego nie tłumaczy, to jego minus. Ach, i oczywiście jest tu kilka rzeczy, które mogły znaleźć się tylko w anime, jak nastoletnia królowa/księżniczka/cesarzowa rejonu Tokio, o osobowości… Właściwie to bez osobowości, jeśli mam być szczery. Jest milutka i dobrotliwa do bólu, chce stworzyć utopię, gdzie wszyscy byliby równi, radośni, jedliby kawior i popijali burgundem. Jakim cudem doszła do władzy? Nie mam bladego pojęcia.

Jest też kwestia Dzieci Wyklętych, które urodziły się z wirusem Gastrea w krwioobiegu (tak, Gastrea są jak zombie – ugryzą cię, zmieniasz się w jednego z nich. Jakim cudem z człowieka powstaje pająk wielkości autobusu? Przestałem pytać.), który daje im nadnaturalną siłę i zdolności. Tych jest cała paleta – od czystej siły, poprzez możliwość kontrolowania dronek umysłem, po zdolność walki jakimiś nićmi. Dzieci te, jak już wspomniałem, są jedyną nadzieją ludzkości w walce z Gastrea. Mimo to, ludzie ich nienawidzą, bo mają w sobie coś z tych potworów.
To tak jakby nienawidzić wojska broniącego kraju, bo używa broni palnej, tak jak agresor…
Nie ma to najmniejszego sensu.

Porozmawialiśmy o świecie, pora przyjrzeć się fabule i bohaterom. Protagonistą jest Satomi Rentarou, oczywiście nastolatek, który jest postacią nad wyraz dobrze zrobioną. Nie jest standardowym bohaterem shounena (czytaj: idiotą o miękkim sercu, który raz na jakiś czas zrobi coś dobrze), jest uparty, dąży do celu, nie brakuje mu inteligencji (chyba, że scenariusz akurat wymaga, by zachował się jak skończony idiota), nie jest też typem, który czerwieni się i krwawi z nosa, bo obudził się obok dziewczyny. Za głównego bohatera zdecydowany plus.
Jego partnerką jest Enju, dziewięcio-dziesięcioletnia dziewczynka, jedno z Dzieci Wyklętych. Jedyne, czego tak właściwie chce to żyć normalnym życiem, mieć przyjaciół i zostać żoną Satomiego.
Standard.
Jest nadaktywna, wiecznie uśmiechnięta, dziecinna, zachowuje się właściwie jak normalne dziecko, jest postacią dość naturalną (nie licząc nadludzkiej siły), a i Rentarou zachowuje się wobec niej naturalnie – jak starszy brat. Nie peszą go jej zaloty, raczej irytują. Nie przesadza w swoich reakcjach, raczej palnie Enju w głowę, niż upadnie na ziemię i na czworakach zacznie cofać się pod ścianę krwawiąc z nosa i odwracając wzrok.
Mamy też Tendo Kisarę – również nastoletnią dziewczynę, która prowadzi agencję bezpieczeństwa zatrudniającą Satomiego i Enju. Można by spodziewać się tsundere, ale tak nie jest, przynajmniej nie cały czas. Kiedy trzeba zachowuje się jak na szefową agencji przystało, Rentarou nieraz oberwie od niej po głowie za swoje akcje, ale po godzinach pracy jest raczej normalną dziewczyną, bez typowych „B-baka, to nie tak, że zrobiłam to bentou dla ciebie…”. Jeśli po pewnym czasie stwierdzicie, że Kisara i Rentarou są dla siebie stworzeni i powinni mieć się ku sobie, to… Cóż, nie zaspoileruję chyba, jeśli stwierdzę, że wiele się nie pomylicie. I ponownie – jest to naturalne (oczywiście nie tak do końca, wszyscy wiemy jak pruderyjne jest 90% związków przedstawionych w kraju kwitnących macek), nie ma wymuszonych momentów, Kisarze nie zdarza się sprzedać liścia Satomiemu krzycząc „Rentarou no baka!” i uciekając z płaczem.

Mamy też postacie drugoplanowe, z których większość pojawia się stosunkowo późno. I – szczerze – chyba żadna z nich oprócz Tiny i dziewczynki z kocimi uszami nie zapadła mi w pamięć. Mamy jakiegoś dawnego znajomego Rentarou, jakiegoś starszego brata chyba, parę innych szablonowych postaci robiących za tło. To jedno z niewielu anime, gdzie postacie pierwszoplanowe są lepsze od postaci drugoplanowych

Jest też antagonista ze swoją „córką”. I – muszę przyznać – został zrobiony nader dobrze. Jego wygląd (Slenderman w masce i cyrkowym ubraniu), jego charakter, wszystko doskonale pasuje. Nie jest codziennym psychopatą. Albo raczej właśnie jest. Jest spokojny, opanowany, nie interesuje go los innych, idzie tam, gdzie będzie zabawnie. Jeśli rozrywki dostarczy mu walka ramię w ramię z protagonistą – zrobi to. Nie wiemy do końca jakie są jego motywy, czego chce, o czym myśli. Nie jest przedstawiony w tak popularny, przerysowany sposób, z obłąkańczym śmiechem i powtarzaniem „Zabiję cię i potnę, ciekawe jaki kolor ma twoja śledziona, mwahahahAHAHAHAHAHAHA!!!”. Taka jest dziewczynka, Wyklęte Dziecko, która nazywa go swoim „papą”. I też jest przedstawiona na swój sposób dobrze.

Black Bullet – Trailer 2

Fabułę można podzielić właściwie na dwie części: część pierwsza, to część, w której głównym celem jest pokonanie antagonisty o którym mówiłem wyżej, bo jest on terrorystą, ma bombę, prawdopodobnie stoi też za pojawianiem się Gastrei w mieście i w ogóle jest głównym złym.
Część druga pokazuje nam walkę z prawdziwym przeciwnikiem – Gastreą. Pojawia się nowy jej typ, który zdolny jest rozpuścić Varanium. Niszczy jeden z monolitów (który z powodów, których nie ujawnię, jest inny od pozostałych), przez co reszta roju może dostać się do miasta. Wszystkie agencje bezpieczeństwa – również ta prowadzona przez Kisarę – udają się w pobliże ruin monolitu z zadaniem powstrzymania napływu Gastrei do czasu wybudowania nowego monolitu, czyli przez trzy dni (wspominałem już o ilościach Varanium, jakimi dysponują?). Pojawia się jednak Aldebaran – Gastrea najwyższego stopnia – który przy użyciu feromonów koordynuje atakami roju przyspieszając ich przedarcie się.
Rentarou musi zebrać więc drużynę i stawić czoła Aldebaranowi. Oczywiście mamy tu motyw Złego Dowódcy, który nie lubi Rentarou i wysyła go na samobójczą misję, mamy poświęcenie życia, mamy tragedię, dramat, rozwój wątku romantycznego między Satomim a Kisarą, dużo walki, dużo polityki.

Fabuły ścisłego zakończenia (oraz właściwie zawiązania ewentualnego drugiego sezonu) wam nie zdradzę. Zbytnio wywraca do góry nogami wszystko, co wiedzieliście o jednej z głównych postaci, bym mógł mówić o tym bez spoilerów.

Na początku mówiłem o kiepskim połączeniu dramatu z komedią, już tłumaczę. Dramat jest tu dobry. Pokazuje rozterki bohaterów, ich ból, czasem ich mroczną przyszłość, poświęcenia, na jakie muszą się zdobyć… Ale zaraz potem pojawia się koleś, który w nader komiczny sposób ślini się do Kisary. I cały nastrój szlag trafił.
Kiedy zaczyna robić się poważnie i mrocznie, zaraz dostajemy w twarz jakimś gagiem, jakby twórcy bali się, że zbyt duża ilość dramatu odstraszy widzów. Żaden dramatyczny moment nie ma szans wsiąknąć, pokazują śmierć jednej z postaci, a zaraz potem nie pamiętamy już, że zginęła. I choć jej śmierć była dramatyczna, musiała poruszyć bohaterów, to wszyscy zachowują się jakby „Ech, cokolwiek, nie żyje to nie żyje, na ch*j drążyć temat…”.

Do udźwiękowienia nie mam zastrzeżeń. Seiyuu odwalili kawał dobrej roboty. No, może poza jednym z momentów, gdzie łamie się głos brata Rentarou (aby na pewno brata? Nie wiem. Poprawcie mnie, jeśli się mylę. Postać ta była zbyt płaska, bym cokolwiek o nim zapamiętał) i zamiast wzmagać to intensywność dramatyczności tego momentu, powoduje to tylko śmiech.

Muzyka jest dobra, opening jest świetny, jeden z tych, które momentami budzą przyjemne ciarki (aczkolwiek tylko początek i koniec, środek jest raczej przeciętny). Ending jest ponadprzecięty. Szczerze mówiąc, lepszy, niż opening niejednej produkcji. Nie mam tylko pojęcia kim jest postać przedstawiona w nim. Czy to Enju? Kisara? Ktoś inny?
Muzyka w samym anime też jest dobra, nie przeszkadza, choć się nie wyróżnia (cóż, może Blumenkranz zaburza moją ocenę). Dźwięki jakie wydają Gastree to w większości odgłosy… Wielorybów. Dlaczego wielorybów? Nie wiem, może twórcom wydały się one najmniej ziemskie…

Grafika stoi na wysokim poziomie, sceny walki są świetne, kreska jest dobra, kolorystyka oddaje nastrój, całość jest dynamiczna, nie pojawiają się żadne rażące błędy, nie ma postaci zrobionych na pół gwizdka, odrysowanych od szablonu, każda ma swój charakterystyczny wygląd. Tła są również bardzo dobre, szczegółowe, zawsze pasują do tego, co dzieje się na ekranie, namiot wojskowy wygląda jak namiot wojskowy, gęsty las wygląda jak gęsty las. Zastosowane ujęcia również budują klimat. Ujęcia szerokokątne na maskę antagonisty, zbliżenie na jego oczy, ujęcia z dołu , pod kątem, nie ma tu jednego, prostego planu, który jest powtarzany w nieskończoność. Przeszkadzać mogę jedynie generowane komputerowo modele niektórych Gastrei (a chyba i samych bohaterów momentami, choć głowy nie dam), które wyraźnie wyróżniają się na tle rysowanych teł i postaci.

Black Bullet Anime Trailer

Jaka jest moja opinia o tej produkcji? Jeśli szukacie dobrego, dynamicznego anime z ciekawymi postaciami, doskonałym antagonistą i dużą ilością dobrze wykonanych scen walki, a jednocześnie nie będziecie za wiele myśleć o tym, co, jak i dlaczego – mogę wam szczerze polecić tę produkcję. Jeśli zaś macie w zwyczaju analizowanie świata i zachowań bohaterów, nie znajdziecie tu zbyt wiele sensu.

Ja osobiście czekam na drugi sezon, mam nadzieję, że wyjdzie i wyjaśni coś więcej w kwestii świata przedstawionego, zakończy kilka otwartych wątków, dowiemy się, jak skończy się wątek z Kisarą… No, i oczywiście więcej zamaskowanego kapelusznika!

Ocena
  • Świat - 7/10
    7/10
  • Fabuła - 8/10
    8/10
  • Postacie - 9/10
    9/10
  • Grafika - 9/10
    9/10
  • Dźwięk - 8/10
    8/10
  • Wykonanie - 8/10
    8/10

Summary

Plusy:
+ Dobrze zrobione, ciekawe postacie
+ Protagonista nie będący rozgotowaną kluchą
+ Niezły świat
+ W wielu miejscach odbiega od standardów
+ Naturalność postaci i ich akcji

Minusy:
- Momentami nieudolne łączenie dramatu z komedią
- Brak jakiegokolwiek opisu świata
- Kilka nieprzemyślanych rozwiązań
- Zastosowanie CGI

8.2/10
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on TumblrShare on RedditEmail this to someone
Angius

About

Miłośnik dobrych gier, anime i kucyków. Youtuber i prawie-że-streamer. Twórca skórzanych karwaszy i bransolet z zamiarem stworzenia kompletnej zbroi.

No comments yet Categories: Anime Tagi: ,